W środę rozpoczął się kolejny etap rekrutacji do pracy w fabryce Siemensa w Hull. Fabryka rozpoczyna pracę już we wrześniu.

W sumie liczba pracowników nowo powstałej fabryki przekroczy pół tysiąca. Szefowa działu kadr fabryki, Carolyn Woolway, powiedziała, że Siemens jest zaskoczony liczbą aplikacji, które spłynęły w odpowiedzi na pierwsze etapy rekrutacji. Okazało się bowiem, że w sumie było ich około 16 tysięcy! „Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni jakością aplikacji, które otrzymaliśmy w ostatnim czasie. W tej chwili budujemy bardzo mocny zespół złożony ze wspaniałych ludzi” — powiedziała.

Wśród stanowisk, które zostaną obsadzone po zakończeniu trwającego obecnie kolejnego etapu rekrutacji, znajdują się m.in. pozycja teamleadera, group leadera czy kontrolera jakości.

Warto zauważyć, że Siemens stawia na różnorodność. Dlatego z chęcią zatrudnia też kobiety, choć na ogół branża techniczno-inżynieryjna kojarzona jest głównie z mężczyznami. „Chcemy zachęcić kobiety do spróbowania zrobienia kariery w tym świecie” — mówiła Woolway.

Czy ta praca ma przyszłość?

Z jednej strony Siemens zapewnia, że decyzja Brytyjczyków o opuszczeniu Unii Europejskiej nie wpłynie na rozwój fabryki w Hull. Z drugiej jednak szef firmy Juergen Maier powiedział ostatnio Guardianowi, że koncern nie będzie dalej inwestować w Hull i w regionie, jeśli sytuacja polityczna kraju się nie ustabilizuje. Początkowo firma planowała stworzyć w naszym mieście centrum, z którego wyprodukowane przez koncern części turbin wiatrowych trafiałyby do różnych państw na całym kontynencie. W tej chwili nie ma już o tym mowy.

„O tego typu planach będziemy mogli mówić dopiero wtedy, gdy poznamy szczegóły zasad, na jakich firmy działające w Wielkiej Brytanii już poza Wspólnotą będą współpracować z zagranicznymi partnerami”.

Praca w fabryce, która już na jesieni zacznie produkcję części do turbin wiatrowych, będzie zatem stabilna. Siemens nie wycofa się z tej inwestycji. Szansa na to, że koncern będzie dalej inwestować w Hull, tworząc tym samym kolejne miejsca pracy, jest jednak zdecydowanie mniejsza niż przed podjęciem decyzji o Brexicie.