Karolina i Krzysztof Konefał, rodzice trzyipółletniego Piotrusia, napisali do redakcji hull.pl e-maila z prośbą o pomoc. Ich syn urodził się z poważną wadą serca. Przeszedł już dwie poważne operacje, czeka go jeszcze jedna. Niestety, chłopiec nie zakwalifikował się, by operacja była przeprowadzona w Polsce. By ratować życie syna, rodzice zdecydowali się na operację w Monachium. Problem jednak w tym, że zagraniczna operacja nie jest refundowana i całkowity koszt (36 tys. euro) muszą pokryć sami. Stąd apel rodziców do ludzi o wielkim sercu – jeśli wspólnymi siłami uda się zebrać potrzebną kwotę, Piotruś otrzyma ogromną szansę na nowe życie.
http://www.hull.pl/panel/upload/image1226.jpg
Poniżej publikujemy list – apel rodziców Piotrusia do ludzi dobrej woli:

Kiedy Karolina i Krzysiek dowiedzieli się, że zostaną rodzicami byli przeszczęśliwi – wybierali imię dla maluszka, ogladali maleńkie ubranka, kolorowe zabawki, planowali w jakie miejsca wybiora się wspólnie – we troje…

Podczas badań po urodzeniu Piotrusia, lekarz poinformował rodziców, że ich maleństwo ma złożoną wadę serca. Na zmianę płakali i pocieszali się, nie wierząc, że to właśnie ich spotkało coś takiego, modlili się i czekali na cud.Kiedy minął pierwszy szok zaczęli szukać informacji – dowiedzieli się, że dzieci z taką wada serca mogą normalnie żyć, rozwijać się, śmiać się i chodzić do przedszkola – muszą jednak przejść trzy skomplikowane zabiegi operacyjne.

Piotruś przyszedł na świat 20 maja 2009 roku i natychmiast kardiochirurdzy podjęli walkę o jego życie – zabieg na maleńkim serduszu zakończył się całkowitym sukcesem i po kilku tygodniach spędzonych w szpitalu, maleńki, dzielny chłopczyk mógł wreszcie wrócić z rodzicami do domu, żeby zbierać siły na kolejna operację, która miała się odbyć w szóstym miesiącu jego życia.

Niestety w międzyczasie Piotruś ciężko zachorował – jego nóżka została zakażona przez bakterię i tylko dzięki natychmiastowej interwencji lekarzy i operacji kolana udało się ją uratować. Dwa miesiące później Piotrusia czekała kolejna operacja serca . Przez tydzień rodzice czuwali na zmianę przy szpitalnym łóżeczku, modląc się, żeby ich synek zaczął samodzielnie oddychać. Mimo poważnych komplikacji, dzielny maluch zaczął wracać do zdrowia. Wszystko nareszcie zaczęło wyglądać normalnie – wspólne spacery, zabawy z rówieśnikami, śmiechy rozbrzmiewające w każdym kącie mieszkania i tupanie małych stópek, kiedy Piotruś biegł żeby zarzucić mamie ręce na szyję.

Ale Karolina i Krzysiek wiedzieli, że to jeszcze nie koniec walki – wiedzieli, że ich synek, musi przejść jeszcze jedną poważną operację, żeby móc cieszyć się normalnym zdrowiem i rozwijać tak, jak inne dzieci w jego wieku. Chłopczyk rośnie i jego serduszko, składające się wciąż tylko z jednej komory przestaje wystarczać – Piotruś coraz szybciej sie męczy, nie może już normalnie biegać – tato nosi go na barana kiedy chcą wyjść na spacer.

Niestety ze względu na „niedogodne warunki anatomiczne”, Piotruś nie został zakwalifikowany do takiej operacji w kraju.Zapalił się jednak promyczek nadziei – operacji małego serduszka podjął się światowej sławy kardiochirurg Edward Malec z Kliniki Uniwersyteckiej w Monachium. Oceniając stan zdrowia Piotrusia , dr. Malec wyznaczył termin operacji na styczeń 2013 roku.

Niestety, zabieg taki nie jest refundowany, a jego koszt wynosi 36.000 euro.To kwota znacznie przekraczająca możliwości finansowe rodziny Piotrusia.

Dla Karoliny i Krzysztofa rozpoczął się wyścig z czasem – bez tej operacji ich synek nie będzie mógł żyć!

Piotruś jest radosnym, pełnym energii chłopczykiem. Czasem gramoli się na kolana Karoliny, mocno się przytula i mówi: „Nie martw się Mamusiu- uratuję Cię – przecież jestem Superbohaterem!”

Masz Serce? – Podziel się z Piotrusiem!
Więcej informacji o tym jak pomóc Piotrusiowi na:
http://www.piotrusioweserduszko.blogspot.com/