Kilka ciekawostek o więzieniu w Hull. Tutaj straszy!

Arkadiusz Lorenc | 05.12.2017 | Nasze Miasto

Dzisiejsze więzienie w Hull zostało otwarte przy ulicy Hedon Road, naprzeciwko Alexandra Dock, jeszcze pod koniec XIX wieku, a dokładnie 1870 roku. Wcześniej więźniów przetrzymywano po drugiej stronie rzeki, w budynku Blockhouse z lat 20. XIX stulecia.

Zbudowanie w latach 70. XIX wieku nowego więzienia w Hull było konieczne, bowiem powoli zmieniało się podejście do więziennictwa i sposób, w jaki traktowano skazańców. Jeszcze na początku XIX wieku byli oni wykorzystywani do najcięższych prac. Później jednak zdecydowano, że jest to niewłaściwe. W latach 40. więźniowie otrzymali wyposażenie, złożone między innymi ze specjalnych ubrań. Pozwolono im nawet brać kąpiel raz w miesiącu. Budynek Blockhouse nie nadawał się już do przetrzymywania w nim więźniów, których zresztą przybywało z roku na rok. W 1863 roku w Hull za kratami siedziało w sumie 1418 osób, w tym 960 mężczyzn i 458 kobiet. Strażnicy więzienni nie dawali sobie rady z pilnowaniem tylu skazanych, a budynek nie ułatwiał im zadania.

Nowe więzienie z 1870 roku było zaprojektowane tak, by strażnik znajdujący się w jego centralnym punkcie mógł jednocześnie obserwować każde z czterech skrzydeł budynku.

Podczas drugiej wojny światowej w Hull więzieni byli mężczyźni razem z kobietami, co zmieniło się dopiero w latach powojennych. W 1976 roku na terenie obiektu wybuchły zamieszki wywołane przez osadzonych, które trwały aż pięć dni. Doprowadziły one w rezultacie do zamknięcia zakładu karnego na rok.

Obecnie w więzieniu przetrzymuje się lokalnych przestępców (mężczyzn), a także osoby, którym sąd nakazał areszt w związku z toczącym się wobec nich postępowaniem karnym.

Warto wiedzieć, że w XX wieku w zakładzie karnym w Hull wykonywano wyroki śmierci. W latach 1902 — 1934 powieszono tu dziesięciu skazanych. Ostatnią osobą, która straciła życie w tym miejscu, była kobieta Ethel Major. Otruła ona swojego męża (ich małżeństwo zupełnie się nie układało). Początkowo przestępstwo nie wyszło na jaw — lekarz, który badał mężczyznę na krótko przed jego śmiercią stwierdził epilepsję, drgawki, ale nie postawił jasnej diagnozy. Nie przypuszczał, że objawy mogły być skutkiem otrucia.

Kiedy Ethel Major przygotowywała pogrzeb męża, na adres komendy policji w Hull przyszedł anonimowy list, w którym oskarżano Major o zabójstwo. Funkcjonariusze natychmiast zawiadomili lekarza medycyny sądowej, który dokonał sekcji zwłok i odkrył, że w organizmie zmarłego znajduje się strychnina, silnie trująca substancja.

Początkowo policjanci nie mogli jednak znaleźć dowodów obciążających Ethel Major — kobieta nie przyznawała się do otrucia męża, twierdziła, że musiał zatruć się jedzeniem. Ostatecznie jednak w postępowaniu sądowym uznano kobietę za winną zarzucanego jej czynu i skazano na karę śmierci.

Mówi się, że duch Ethel Major, która do samego końca twierdziła, że jest niewinna, do dziś błąka się po budynku zakładu karnego w Hull.

W roku 1965 zaprzestano w całej Wielkiej Brytanii wykonywania wyroków śmierci, a kilkadziesiąt lat później stało się to zupełnie nielegalne.

ilość wszystkich wyświetleń: 1392, dzisiaj: 4

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.

Informatory

Polub nas